za bary się chwycę z każdym
także z Tobą Nazarejczyku
nie chodzi o to, żeś wzgardził
karierą, religią i miłością ziemską
że życie Cię niczego nie nauczyło
że nie wiesz co to normalnie żyć
ale o to, że twój program
jest niewykonalny
jeśli wróg pali Twój dom
to co czujesz?
łatwo się poświęcić nie będąc
na ziemi do niczego przywiązanym
dobrałeś sobie kumpli
którzy nie mogli Cię uratować
ani kościół Cię nie uratuje
środa, 11 czerwca 2008
wtorek, 10 czerwca 2008
książki
Książki czytamy by pomylić rzeczywistość z fikcją literacką. Książka daje nam poczucie, że jesteśmy tacy jak autor, że wypowiedział naszą myśl, tylko, że my nigdy jej nie pomyśleliśmy,a pisarz jak by znał tą naszą myśl , to by zwymiotował ale woli się do nas uśmiechać, bo musi sprzedać te swoje wypociny. Albo mamy poczucie, że w książce opisana jest właściwie nasza historia, a to tylko usprawiedliwienia własne pisarza, bo tak na prawdę to nie umie on żyć,
więc tworzy ten wyszukany aneks do swojego przegranego życia. A nasze życie to nie żadna historia, tylko raczej głowa ogolona tępą maszynką: tu kępka włosów, tu łyse, tam zacięcie , a tu znowu nierówne baki. Na szczęście czasami napisze więcej niż by chciał.
Pisarz jest sekciarzem. Sam nie wie czego chce ale stawia drogowskazy dla wyznawców. Drogowskazy często prowadzą w różnych kierunkach. Ludzie czytają to samo a ciągną gdzie indziej. Czytanie to forma odurzania się i znak, że jesteśmy bezproduktywni. Jak pijemy to czasem przynajmniej przyjdzie do głowy coś twórczego. Oczywiście mało komu. I Salomon z próżnego. Nie wierzmy książce: jeśli utrzymana w osobistym tonie , to śmierdzi fałszem, bo jest zlepkiem kilku życiorysów i kilku interpretacji. Jeśli jest wyważona , stoicka i oderwana to uwodzi znowu pseudoobiektywnością.
Jak krzyczysz czytając:
tak jest!
tak właśnie jest!
to stuknij się w łeb!
I nie mów o bólu istnienia przy lodach z podwójną śmietaną.
2.
Moją sytuację egzystencjalną określa teraz kanapka z jajkiem, pomidorem i szczypiorkiem. Biorę się za fińską powieść, w której mam upodobanie, bo czytanie dla mnie to wspaniała podróż.
więc tworzy ten wyszukany aneks do swojego przegranego życia. A nasze życie to nie żadna historia, tylko raczej głowa ogolona tępą maszynką: tu kępka włosów, tu łyse, tam zacięcie , a tu znowu nierówne baki. Na szczęście czasami napisze więcej niż by chciał.
Pisarz jest sekciarzem. Sam nie wie czego chce ale stawia drogowskazy dla wyznawców. Drogowskazy często prowadzą w różnych kierunkach. Ludzie czytają to samo a ciągną gdzie indziej. Czytanie to forma odurzania się i znak, że jesteśmy bezproduktywni. Jak pijemy to czasem przynajmniej przyjdzie do głowy coś twórczego. Oczywiście mało komu. I Salomon z próżnego. Nie wierzmy książce: jeśli utrzymana w osobistym tonie , to śmierdzi fałszem, bo jest zlepkiem kilku życiorysów i kilku interpretacji. Jeśli jest wyważona , stoicka i oderwana to uwodzi znowu pseudoobiektywnością.
Jak krzyczysz czytając:
tak jest!
tak właśnie jest!
to stuknij się w łeb!
I nie mów o bólu istnienia przy lodach z podwójną śmietaną.
2.
Moją sytuację egzystencjalną określa teraz kanapka z jajkiem, pomidorem i szczypiorkiem. Biorę się za fińską powieść, w której mam upodobanie, bo czytanie dla mnie to wspaniała podróż.
...
nie urodziliśmy się po to by kochać
mamy tylko kilka informacji z drugiej ręki
jak umarła Celina to zmarł też Stach
tak ją mocno kochał powiedziała babcia
i nakarmiła nas dobrze
dziewczęce spojrzenia zapowiadały to
i ksiądz w kościele o tym mówił
strzelając bramkę w meczu osiedlowym
chorując na ciężką grypę
dzieląc życie z druga osobą
ciągle czekamy na jej dotyk
w łapczywości swojej
nie dając w zamian nic
ciągle czekamy na jej dotyk
mamy tylko kilka informacji z drugiej ręki
jak umarła Celina to zmarł też Stach
tak ją mocno kochał powiedziała babcia
i nakarmiła nas dobrze
dziewczęce spojrzenia zapowiadały to
i ksiądz w kościele o tym mówił
strzelając bramkę w meczu osiedlowym
chorując na ciężką grypę
dzieląc życie z druga osobą
ciągle czekamy na jej dotyk
w łapczywości swojej
nie dając w zamian nic
ciągle czekamy na jej dotyk
poniedziałek, 9 czerwca 2008
niedziela, 8 czerwca 2008
wtorek, 3 czerwca 2008
przypadek
Opowiedziałem na zajęciach o Twoim przypadku. Wesoła atmosfera ulotniła się. Zrobiło się cicho. Słuchacze zapytali w jakich okolicznościach to się dzieje. W domu, na przyjęciach, są okresy że cały czas i długie okresy , że wcale - mówię. Byli trochę zdziwieni moją otwartością, ale myślę sobie - to w imię prawdy i nauki. No i oczywiście ku przestrodze. Spytali się jakie są drogi wyjścia , jakie rozwiązania. Powiedziałem , że to jest kwestia indywidualna, że dokładnie to sie w ich przypadku pewnie nie powtórzy. Ale miejcie się na baczności - mówię. Powiedziałem , że po dłuższym czasie człowiek tak się przyzwyczaja, że uważa, że to wszystko jest normalne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)